Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział IV Czarne oczy

Chillo...

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar

Rozdział IV Czarne oczy

                                               

       Dni mijały strasznie szybko jak na tą porę roku. W Proroku Codziennym były to co nowsze wiadomości o morderstwach lub włamaniach do Ministerstwa ludzi, którzy byli pod działaniem Imperiusa. Oczywiście Ministerstwo zaprzeczało i uznawali to jako atak śmierciożerców. Harry całe dnie spędzał razem z Ronem, Ginny i Hermioną. Im także kazali wracać do Hogwartu, chociaż Ron mocno się sprzeciwiał.
-Ale mamo! Dlaczego mam tam wracać!? A poza tym jestem już pełnoletni i mogę robić co chcę!
-Oj, mój drogi coś ci się pomyliło. Wracasz razem z Ginny i resztą do Hogwartu i nie ma mowy o innym rozwiązaniu.-powiedziała i na tym zakończyła dyskusję na ten temat.
-Jak ona może nam coś takiego robić?! Założę się, że połowa uczniów nie wróci tam. Ale ona musi być taka uparta. Uważa, że tam będzie najbezpieczniej, bo są tam członkowie Zakonu Feniksa...Masakra.
  Przez resztę dni Ron chodził cały naburmuszony, a kiedy zaczynał rozmowę na ten temat, pani Weasley za każdym razem wychodziła z pokoju lub po prostu mu przerywała znaczącym „NIE”.
  A Ginny, za przymusem od matki, musiała cały czas się uczyć do egzaminów, które zostały przeniesione na początek tego roku szkolnego. A więc Harry, Ron i Hermiona przez cały czas musieli się zachowywać przyzwoicie i cicho, aby jej nie przeszkadzać. Ale plusem dla Ginny było to, że nie musiała wykonywać żadnych prac domowych, które za nią wykonywał, wyznaczony przez panią Weasley, Ron.
-Co!!?? Ja nie miałem takim taryf ulgowych!!- warknął Ron.
-Tylko nie tym tonem, chłopcze. Nie dziwię się. Przecież byłeś w Hogwarcie. To jak mogłeś mieć, jak to nazwałeś, taryfy ulgowe- powiedziała pani Weasley i tym zakończyła wszelkie rozmowy. Jak zwykle..
  Po tych wszystkich kłótniach, Harry przypominał sobie niedosłyszaną rozmowę profesor McGonagall z dziwną czaownicą. O jakim niebezpieczeństwie mogła ona mówić?
-To dziwne-powiedział cicho, ale wystarczającą głośno, aby mógł to usłyszeć Ron.
-Masz rację. Nie wiem jakim sposobem te wszystkie ropuchy mogły tu się znaleźć. Przecież mama czyści to prawie codziennie.
-Nie, nie o tym mówię- powiedział Harry i opowiedział Ronowi i Hermionie o podsłuchanej rozmowie.
-..a później spotkałem Ginny i reszty nie usłyszałem.
-O jakim niebezpieczeństwie mogła mówić? - spytał Ron.
-Nie wiem, ale ona naprawdę musi być niebezpieczna.
-Ona? - spytała Hermiona.
-Noo..tak. Mówiły „ona może być niebezpieczna” i cały czas wspominały o jakiejś kobiecie.
-Albo o dziewczynce. Nie wiadomo ile może mieć lat – stwierdziła Hermiona.
-Pamiętasz jak ostatnio mówiłaś, że Książe Półkrwi to jest kobieta? I co? Nie sprawdziło się – powiedział Ron.
-Owszem Panie Wszystko-Wiem-Najlepiej, ale teraz wiemy, że ona to ona i nie musiy się domyślać płci tylko wieku tej osoby, więc nie krytykuj moich poglądów!
-Oh, no tak. Przecież ty zawsze masz coś do powiedzenia.
-Dobrze, dobrze. Spokojnie. Koniec tematu. Wkrótce się pewnie dowiemy o co chodzi- powiedział szybko Harry widząc zabójcze spojrzenia Rona i Hermiony.
  Chciał zakończyć ten temat, ale wciąż na samotności rozmyślał o tym zdarzeniu. W myślach nadal miał strach i przerażenie obu pań oraz pewność siebie profesor McGonagall. Ona zawsze wie co robi, ale teraz było widać strach i odwagę w jednym. A ta druga czarownica? O kim ona mówiła twierdząc, że może być niebezpieczna. I to jeszcze ona...Czyli to może być kobieta lub dziewczynka, jak twierdzi Hermiona. Czy to może być jakiś śmierciożerca? Bellatrix? A może Narcyza Malfoy? Może Zakon ją uratował i teraz będzie w Hogwarcie. Nie... To musi być coś albo ktoś o wiele gorszy skoro nawet McGonagall się JEJ boi. A te słowa o Dumbledorze.. On kazał ją sprowadzić..A więc on też ma coś z tym wspólnego. Harry mu bezgranicznie ufa nawet po jego śmierci. A jeżeli znowu się myli jak w sprawie Snape'a? Może znowu komuś pomoże, zaufa, a ten ktoś wykorzysta szansę.Ale nie.. Dumbledore'a już nie ma, a McGonagall jest dyrektorem, a ona ma głowę na karku. Ale się czegoś boi...
  Z tymi wszystkimi myślami Harry wtulił się w poduszkę i zasnął.


   ***

-Wstawać, wstawać! Jutro jedziecie do Hogwartu! Musimy zrobić zakupy na Pokątnej- od samego rana krzyczała pani Weasley.
Harry i Ron bezwładnie zwlekli się z łóżek, które kiedyś należały do bliźniaków, a Hermiona zajmowała pokój Rona. Przez cały miesiąc Harry tak myślał na temat JEJ, że wszystko to zaczęło mu się wydawać absurdalne i wogóle nie do pojęcia. Całe dnie pomagali Ronowi w sprzątaniu przy czym Ginny miała niezły ubaw z ich katowania. Ale gdy tylko Ginny odwróciła się od książek miała nauczkę, bo pani Weasley błyskawicznie się tam pojawiała, a z nią nie było tak łatwo.
  Ale dzisiaj było inaczej. Już jutro wrócą tam, gdzie pierwszy raz od 7 lat nie chcieli. Harry pamięta jak się cieszył każdego roku na ten wyjazd. W końcu zostawi Dursley'ów i wkroczy w tą lepszą dla niego rzeczywistość. Ale w tym roku było inaczej...
-No zbierajcie się, zbierajcie! Na co wy czekacie!?-mówiła albo wręcz krzyczała pani Weasley.
Wszyscy w pół nieprzytomnie zeszli na dół. Na dole już wyszykowana i gotowa do drogi pani Weasley siedziała przy stole ze śniadaniem.
-Czy raz w życiu nie możesz sama pojechać i kupić nam te książki czy coś?-spytał Ron siadając naprzeciwko pani Weasley.
-Nie jestem waszą służącą. Wy jeszcze nie ubrani? -spytała z zaskoczeniem- Nie wiem jak wy sobie poradzicie gdy będziecie mieli własną rodzinę-dodała i wyszła na zewnątrz.
  Harry spojrzał na Ginny, ale ona chyba nie odebrała tak samo tej aluzji pani Weasley jak on. Chociaż to prawda. Nieraz zastanawiał się jak będzie wyglądać jego przyszłość, ale to przed tym jak czuł coś do Ginny. A teraz kiedy ona może być w gorszym niebezpiczeństwie niż on, rzadziej myślał na ten temat.
  Gdy tylko się ubrali i zjedli śniadanie razem z państwem Weasley pojechali samochodem z Ministerstwa na ulicę Pokątną. Nie spotkali barmana Toma, ani nikogo znajomego. A gdy tylko przekroczyli próg Pokątnej, Harry doznał szoku. Nigdy tu nie było tak pusto. Pamiętał sytuację rok temu, ale to przechodziło wszelkie możliwości. Nic. Tak, to najodpowiedniejsze słowo. Nic tu nie było. Wszystkie sklepy pozamykane albo zniszczone. Harry zastanawiał się jak pani Weasley chce cos tutaj kupić skoro tu nic nie ma do kupienia!
-Yyy..co my tutaj robimy?-spytał nieśmiało.
-Oh, nie martw się kochaneczku. Zobaczysz.
  Szli dalej, a oni byli coraz bardziej zszokowani. Na pozostałościach po budynkach widniały zdjęcia śmierciożerców oraz „Jak najlepiej radzić sobie w chwilach grozy”. Wszędzie było ciemno od dymu lub innych substancji tego typu. Ale jedno miejsce wyróżniało się od innych. Wyglądało tak jakby co dopiero otworzone. Lecz Harry znał to miejsce jak żadne inne...
-Magiczne Dowcipy Weasley'ów! Zapraszamy do środka!- ku zdumieniu wszystkich darł się manekin na wystawie, którego gdzieś już wcześniej widzieli.
  Wszyscy weszli do środka. Ale to nie było to czego się Harry spodziewał... W środku nie było jednego sklepu, lecz... z tysiąc. Przypominało to raczej wielkie mugolskie centrum handlowe. Z każdej strony połyskiwał inny napis. Harry dojrzał sklepik madame Malkin, Esy i Floresy oraz wielki napis „Różdżki Olivandera”, ale już bez Olivandera( xD ).   A na samym środku wielki i największy ze wszystkich napis przedstawiający sklep z dowcipami bliźniaków. Harry chciał pomknąć w stronę sklepu, aby przywitać się zbraćmi, lecz pani Weasley tego im narazie zabroniła.
-Rozumiem, że mi zakazujesz, ale czemu Harry'emu i Hermionie- spytał oburzony Ron.
-Bo jakbyś nie zauważył nie mamy za dużo czasu na takie powitania- odpowiedziała pani Weasley- A poza tym ich nie ma.
-Nie ma??- zapytał Ron z zaciekawieniem.
-Tak, nie ma.- bez wyjaśnień stwierdziła pani Weasley.
-A można wiedzieć gdzie są?- spytał ironicznie Ron.
-W sklepie.
Wszyscy stanęli jak osłupiali.
-Ale przecież mówiłaś, że ich nie ma!-powiedział oburzony Ron.
-Tak, bo nie ma ich teraz dla was, bo są ważniejsze rzeczy takie jak zakupy!- powiedziała pani Weasley i podążyła w stronę sklepów.
-Jak ja jej nie nawidzę..-stwierdził Ron.
  Po powiedzeniu swoich uwag dotyczących pani Weasley i jej zakuposzaleństwa, wyruszyli w stronę Esów i Floresów. Nic, a nic się nie zmienił od czasów Gilderoya Lockgharta. Nadal nabywało do niego wielu uczniów i starszych czarodziejów, którzy pragnęli jedynie poplotkować. Harry z daleka zobaczył Seamusa i Deana.
-”Dziwne, że nie boją się tu przychodzić”- zakpił w myślach Harry-”Ciekawe czy...
  Jego „ciekawe” przemyślenia przerwał niespodziewany atak kogoś z zewnątrz. Przestraszony Harry natychmiast wstał, wyciągnął różdżkę i rozejrzał się. Jedyną osobę jaką ujrzał to ciemnowłosa dziewczyna, która teraz podnosiła się z ziemi. Harry zrozumiał, że pewnie w nią wpadł.
-Eeee.. przepraszam.- powiedział wyciągając rękę, aby pomóc jej wstać. Zauważył czarne oczy.
Ku jego zdziwieniu, nie przyjęła pomocy, lecz szybko wstała i popędziła, że Harry już więcej jej nie zobaczył. Ale jedyne co mu utkwiło w pamięci to te czarne oczy, które juz kiedyś widział, ale był pewny, że nie u niej. Jego szerokie przemyślenia przerwał Ron.
-Ubłagałem w końcu mamę i możemy iść do Freda i George'a- zapiał podekscytowany Ron.
  Obaj ruszyli w kierunku sklepu bliźniaków, lecz Harry'emu nie mogły dać spokoju te oczy. Te czarne wielkie oczy.
..


Głosuj (0)
Chillo 21/08/2007 15:15:18 [Powrót] Komentuj

|| kiniasek ||
fajnego masz bloga :)
|| brak www || data: 8/10/2007 16:18:16
al94.internetdsl.tpnet.pl || IP: 80.53.169.94

|| ostre-0ceny ||
hEY!
Chcesz wiedzieć, jaki jest Twój blog? Co sądzą o nim "profesjonalni" blogowicze"? Co może zostać, a co powinnaś na zawsze usunąć? Zgłoś się do oceny na www.ostre-0ceny.blog.onet.pl !!!
Tylko najpierw przeczytaj regulamin!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|| brak www || data: 8/10/2007 12:29:16
aafg97.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.4.136.97

|| Mecki ||
fajny blog :)
fajne opko :)
|| brak www || data: 4/09/2007 20:03:09
xdsl-5746.jgora.dialog.net.pl || IP: 87.105.73.114

|| Heilig ||
1)czemu nie piszesz dalej?
2)na Twoich blogach nie mogę pisać komentarzy bo pokazuje się błąd 404!
3)u mnie jest nowa notka ^^
Zrób coś z tym bo komciaka nie mogę Ci zostawić -.-
|| brak www || data: 29/08/2007 18:47:36
acoy102.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.10.204.102

|| Grabi93 ||
czemu mi nie komujesz??
F-O-C-H !!!
opko bardzo fajne xDD
podoba mi sie ta czarnowsłosa to Chillo
|| brak www || data: 22/08/2007 12:52:24
n217o2.resetnet.pl || IP: 81.219.25.193

|| Heilig ||
Hmm... Mi się podoba, ale jestem ciekawa co będzie dalej. Boshe ja się uzależniłam od Twojego opowiadania. Kilka razy dziennie patrzę czy przypadkiem nie mam komentarza, że nowy odcinek u Ciebie xD Gratuluję talentu :)
|| brak www || data: 21/08/2007 16:40:40
acqe240.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.10.236.240