menu | księga gości |
mój avatar |
Zaproszenie
Serdecznie zapraszamy pana: Harry'ego Pottera na jakże magiczną i wspaniałą uroczystość zaślubin: Billego i Fleur (Wesley'ów), która odbędzie się 30 siódmego miesiąca tegoż roku. „Aby szczęście i miłość na zawsze zawitała w ich domu”.- Państwo Młodzi i szczęśliwe rodziny
Harry przeczytał dwa razy zaproszenie, żeby zrozumieć sens słów. Razem z Tonks właśnie lecieli nad Londynem, ale to mu nie przeszkodziło w przeczytaniu, bo przecież wspaniale utrzymywał się na miotle i mógł zwrócić całą swą uwagę na pergaminie, na którym było wypisane zaproszenie. Zastanawiał się, dlaczego Ron nie napisał mu o tym wcześniej w liście. Teraz, gdy o Lordzie Voldemorcie wiedzieli wszyscy nie musieli się obawiać komentarzy na temat wysyłania do siebie listów od pani Weasley lub Hermiony. Czyżby Ron bał się czegoś napisać? ”Nie. Powinien być szczęśliwy z tego, że Bill się żeni”pomyślał, ale teraz jego uwagę przykuła Tonks, która dziwnie na niego patrzyła.
-Coś się stało?
-Nie, ale zastanawiam się czemu nie chciałeś wracać do Hogwartu.
-Yyy..myślałem, że go zamknęli-skłamał Harry
-Wiesz, że mnie nie oszukasz-odpowiedziała mu Tonks.
Harry spojrzał na nią z wyrzutem. Dlaczego nie mogła zrozumieć, że on nie chce tam wracać. Wszystkie wspomnienia, które będą go nękać znajdują się tam. A kiedy nie ma już Dumbledore'a to nie ma kogo prosić o pomoc lub radę. Jeszcze są Ron i Hermiona. Ale oni nie zrozumieją tego co czuje, a na pewno nie potrafią odszukać horkruksów, a tym bardziej samego Voldemorta. A on musi to zrobić. Nie ma innego wyjścia. Przecież sam Dumbledore chciałby, aby to wykonał. Chyba...
-Muszę ci powiedzieć, że wbrew moim wcześniejszym przemyśleniom, myślałam, że suknia będzie jakaś głupia i zwykła.
-”O czym ona mówi?”-pomyślał Harry wpatrując się w nią.
-Ale nawet mi się podoba. Fleur ma gust. Może skorzystam z niej, gdy sama będę wychodzić za mąż.
-”Ona mówi o ślubie...”
-Tylko jednego nie rozumiem. Jak mogli ubrać druhny w tak okropne złote sukieneczki z falbankami. „Bo róż nie pasuje do Ginny”bla bla bla. Biedna Ginny, bo widziałam, że Gabriel się one podobają.
Przez resztę podróży wysłuchiwał opowiadań, a co za tym idzie, wyżalania się nad strojami do ślubu. Udawał, że słucha, ale tak naprawdę wciąż myślał nad wszystkim, co przerwała mu Tonks. W końcu zobaczył to, co tym razem nie chciał widzieć. Z daleka już połyskiwała, pierwszy raz odkąd Harry ją zobaczył, Nora.
-Tonks, nie powinniśmy już lądować- chciał przerwać Harry.
-...a gdybyś zobaczył rodzinę Delacour. To dopiero dziwacy... A tak Harry. Już lądujemy-powiedziała Tonks, gdy tylko dotarł do niej sens słów Harry'ego.
Błyskawicznie skierowała swoją miotłę w dół. Harry podążył za nią. Ale w pewnej chwili dotarły do niego inne myśli.”A gdyby tak teraz polecieć dalej. Jest szansa”pomyślał.
-Nawet tak nie myśl-usłyszał głos w swojej głowie.
Przestraszony leciał jak najprędzej za Tonks. Wylądowali na samym środku ogrodu Wesley'ów.
-Ty umiesz czytać w myślach?!
-Zaskoczony?-odpowiedziała z lekkim uśmieszkiem na twarzy i wkroczyła do domu.
Harry jak najszybciej ruszył za nią i zastanawiał się czy ona zna wszystkie myśli, które mu towarzyszyły podczas podróży.Jednak dłużej nie mógł się zastanawiać, bo został oszołomiony.
-Harry, kochaneczku!! Jak miło cię widzieć.-powiedziała pani Weasley, gdy tylko go puściła- Spóźniliście się.
-Wybacz Molly, ale musieliśmy sobie trochę pogadać- powiedziała patrząc znaczącą na Harry'ego-ale dobrze, że jesteśmy, prawda?-dodała widząc zaciekawioną minę pani Weasley.
-No oczywiście, ale niestety zostało wam tylko przyjęcie. Może chcecie poznać resztę rodziny..
Nie czekając na odpowiedź pociągnęła Harry'ego za rękę i wprowadziła w krąg gości. Było ich z dwustu! Kolorowe, a w niektórych przypadkach błyszczące szaty, panoszyły się wszędzie gdzie tylko można było sprowadzić swój wzrok. Nagle, ku swojemu zdziwieniu zobaczył profesor McGonagall i starszą od niej kobietę rozmawiające razem. Wyglądały na bardzo zadumane, a nawet przestraszone. Harry powoli oddalając się od pani Weasley, która pogrążyła się teraz w rozmowie ze straszym mężczyzną w czerwonej tiarze, zaczął zmierzać w kierunku czarownic. Gdy był już blisko schował się za wielką roślinąi przysłuchiwał się rozmowie. Kobiety rozmawiały cicho, więc jak najbardziej musiał się skupić na wyłowieniu słów przy tak wielkim hałasie.
-...po co ją tu sprowadzasz? Tylko będą problemy. Ona może być niebezpieczna-powiedziała czarownica w niebieskiej tiarze.
-Wiesz, że on kilka lat starał się, aby ją sprowadzić. Powinnyśmy się cieszyć, że mi się udało. On by był też zadowolony-odpowiedziała profesor McGonagall.
-Nie wiesz jakie niebezpieczeństwo nam grozi! Ona jest przecież....
Ale reszty słów nie usłyszał, bo nagle ktoś chwycił go za ramię.Odwrócił się i ujrzał..
-Ginny!-powiedział i rzucił się jej na szyję- Co ty tu robisz?
-Puść mnie, bo mnie udusisz-powiedziała- Pomyśl trochę co ja mogę tutaj robić.-dodała-Hmm..pomyślmy. Mój brat się żeni, przyjęcie jest w moim domu i jeszcze chcieli mnie zrobić druchną. I to jest pytanie co ja tutaj robię.
Harry był szczęśliwy. Przed nim stała Ginny. Jedyna osoba, dla której można było się poświęcić.Ale jedyna osoba, której by nie chciał poświęcić. W tej chwili pełno myśli przetoczyło mu się przez głowę. To przez Voldemorta nie mogą być razem, bo boi się, że wykorzysta ją tak samo jak Syriusza. To Tom Riddle zaczarował i skrzywdził ją w Komnacie Tajemnic. Kiedy zabije go raz na zawsze on i Ginny będą mogli w końcu być szczęśliwi bez żadnego ryzyka, które teraz na nich czeka.
-Harry. Harry! Czy ty mnie słuchasz?-spytała Ginny
-Przepraszam. Trochę się zamyśliłem.
-Nie szkodzi, ale...
-Harry, kochaneczku. A ja ciebie szukam-przerwała jej pani Weasley-gdzie ty się podziewałeś? Chodź przedstawię ci resztę rodziny.
-Mamo, on był ze mną. Nie uważasz, że powinien odpocząć po tak długiej podróży?
-Oh, Ginny. Masz rację. Idźcie do domu. Tam chyba jest Ron i Hermiona. A ja się zajmę gośćmi. Niedługo powinni wrócić Bill i Fleur od Rity.
Pani Weasley odeszła, a Harry z Ginny poszli do Nory.
-Co Bill z Fleur robią u Rity?-spytał Harry.
-Oj nic takiego. Rita zapragnęła zrobić z nimi wywiad jako „pierwszej parze przeciw Sam-Wiesz-Komu”. Wiem, wiem. Brzmi głupio. Wiesz, że jak Rita już nie pracuje w Proroku to czepia się każdej rzeczy. Bill nie chciał tam iść, ale Fleur się uparła, a on dla niej zrobi wszystko.
-No..-odparł.
-A na dodatek Flegma..tzn Fleur chciała ze mnie zrobić jakąś druhną w złotej sukieneczce, ale w ostatniej chwili „zrezygnowałam z tak wielkiego zaszczytu”-powiedziała i w stylu a'la Fleur odgarnęła włosy.-Zastąpiła mnie następna kuzyneczka Fleureczki. Och, ile ja bym dała, aby jej się pozbyć. Ale jak widziałeś już podbiła serca wszystkich oprócz mnie, Freda i George'a. Chyba tylko do nich będę się przyznawać w najbliższym czasie...
Harry i Ginny wymieniali swoje spostrzeżenia aż wkroczyli do pokoju, w którym znaleźli Hermionę i bliźniaków przeraźliwie się kłócących.
-Mówiłam wam, że nie będziecie używać swoich nowych produktów na kuzynach Fleur!-krzyczała Hermiona.
-A my ci wciąż powtarzamy, że nie zrobimy tego za darmo. Dostaną tam od nas jednego czy dwa knuty..-odpowiedział jej Fred
-I ty myślisz, że ja wam na to pozwolę! Nie możesz oszukiwać tych dzieciaków. Przecież od teraz to wasza rodzina!
-No to tym bardziej powinni to zrobić za darmo dla swoich nowych braciszków i wujków-powiedział George
-Yhm..Yhm..-zachrząkała Ginny
W tej chwili Hermiona i bliźniacy zwrócili na nich uwagę.
-Harry! Jak się cieszę, że jesteś. Może ty im wyjaśnisz, że mają zostawić rodzinę Fleur w spokoju!-powiedziała patrząc groźnie na Freda i George'a
-No to się mylisz Hermiono! Rodzina zawsze powinna sobie pomagać w kłopotach.-powiedziała niespodziewanie Ginny- A tym bardziej najmłodsze pokolenie Delacour. No na co czekacie! Idźcie łapać ofiary..yy..tzn ochotników.
-No i właśnie to jest nasza krew-powiedzieli razem bliźniacy przybijając po kolei z Ginny piątki i wychodząc z pokoju.
-Jak mogłaś im tak powiedzieć?! Przecież to twoja rodzina-spytala z wyrzutem Hermiona.
-Oj Hermiono przestań. Przeciez..-chciala dokonczyc, ale przerwał jej Ron wpadający szybko do pokoju.
-Schowajcie mnie!! Ona mnie nie może tu zobaczyc!!-krzyknął ron chowając się za łóżko.
-Kto??
-Kto?! Ciotka Muriel! A kto?! Ona cały czas się nade mną znęca!!
-W jaki sposób??!!-spytał przerażony Harry.
-Taa..pewnie mówi „Oh ty mój Ronusiu jak urosłeś. Chodź cię tu wyściskam”-powiedziala Ginny łapiąc Rona za policzki i udając ciotkę Muriel.
-Ginny to nie jest śmieszne!-warknął do niej Ron.
-No co ty! To jest wręcz przezabawne-odpowiedziała Ginny ze śmiechem.
-Chodźcie lepiej na dół. Muszę sprawdzić co robią Fred i George-powiedziała Hermiona i nie czekając na odpowiedź wyszła z pokoju, a za nią Harry, Ron i Ginny.- Chyba nas coś ominęło..
Na dole panował wielki hałas i tłok. Harry spojrzał zaskoczone twarze innych. Spróbował dojrzeć co się dzieje w środku, ale za nim to zrobił już drugi raz tego dnia ktoś mu przerwał...
-'Arry Potter!! Fleur! Tu jest 'Arry Potter!-krzyknęła Gabriel.
Wszystkie twarze zwróciły się na Harry'ego. Nagle z tłumu wyłoniła się Fleur.
-Oh, 'Arry. Cisze się ze jistes. Czekalismy na cibi z Billi- powiedziala zlotowlosa panna młoda.
-Czesc Harry!-Harry odwrócił się i przywitał się z Billem.
-Wszystkiego najlepszego-zażyczył im Harry.
-Oh dzikuje! Jestes przymiły!-powiedziała Fleur po czym go przytuliła, a Harry spojrzał na niezadowoloną minę Ginny.
-Nie..ma za co..
Gdy Fleur z Billem odeszli od Harry'ego wszyscy wrócili do swoich wcześniejszych zajęć. Nim Harry zdążył odetchnąć, zaczepiła go osoba, której nie chciałby teraz widzieć.
-Harry Potter. Co za miła niespodzianka.-powiedział Rufus Scrimgeour.
-Nie podzielam pańskiego entuzjazmu-odparł Harry.
-No nie dziwię się-odpowiedział z lekkim uśmiechem i z miłym dla Harry'ego zaskoczeniem odszedł.
Harry dołączył do Ginny, która teraz wymieniała swoje spostrzeżenia z nie bardzo miłym kuzynem Fleur i modlił się, aby ten dzień jak najszybciej minął...
Od Grabi93 dowiedziałam się kilku ważnych rzeczy w 7 tomie:
zginie, któryś z bliźniaków---u mnie nie, za bardzo ich lubie xD
Dumbledore nie bedzie taki dobry----juz wczesniej to planowalam:P
Snape pawa miłością do Lily----hmm...dobry pomysł
A poza tym bedzie jeszcze wiele rzeczy o ktorych przeczytacie tylko u mnie :D